„Atakowanie adwokatów przez Pana posła Jarosława Kaczyńskiego świadczy o niezrozumieniu roli, jaką adwokaci pełnią w wymiarze sprawiedliwości oraz celów jakie realizują reprezentując swoich klientów” - napisał na platformie X Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Prawnik odniósł się w ten sposób do dzisiejszej awantury w Sejmie i ostrej wymiany zdań między Romanem Giertychem a Jarosławem Kaczyńskim. Próżno szukać wypowiedzi Rosatiego, w których komentował on np. wpis mecenasa Giertycha o Annie W., w którym to adwokat wprost przyznał, że wobec byłej urzędniczki KPRM stosowany jest areszt wydobywczy, prowadzenia „sieci na wybory”, rozpowszechnianie w mediach społecznościowych dziwacznych teorii.
Być może każdemu, kto śledzi internetową aktywność mecenasa Romana Giertycha i jednocześnie nie jest gorliwym zwolennikiem Platformy Obywatelskiej, przynajmniej raz przeszło przez głowę pytanie, jakim cudem takie rzeczy pisze osoba wykonująca zawód zaufania publicznego. Pisze, bo może. Działa, bo może. I udowodnił to dzisiejszym wpisem Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Atakowanie adwokatów przez Pana posła Jarosława Kaczyńskiego świadczy o niezrozumieniu roli, jaką adwokaci pełnią w wymiarze sprawiedliwości oraz celów jakie realizują reprezentując swoich klientów. Adwokaci działają w granicach prawa, a ich zadaniem jest zapewnienie rzetelnej pomocy prawnej oraz ochrona praw i wolności obywateli
— napisał, odnosząc się do dzisiejszej awantury w Sejmie. Prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał w swoim wystąpieniu mecenasa Romana Giertycha „głównym sadystą”, dodając, że to Krystian Lasik, adwokat z kancelarii posła KO, „najbardziej znęcał się” nad Barbarą Skrzypek podczas jej przesłuchania w prokuraturze.
Insynuowanie, że adwokat Krystian Lasik lub adwokat Roman Giertych ponoszą odpowiedzialność za śmierć świadka, jest nie tylko irracjonalne, ale także skrajnie nieodpowiedzialne. Tego rodzaju oskarżenia, formułowane bez żadnych podstaw, wpisują się w nieakceptowalną narrację i są niebezpieczne. Taki język jest przejawem arogancji, lekceważenia oraz świadomego deprecjonowania zawodu adwokata, który stanowi filar demokratycznego państwa prawnego
— podsumował Rosati.
Rozpolitykowany mecenas
Pod wpisem pojawiło się kilka ciekawych komentarzy, w których przypomniano m.in., że równie dobrze deprecjonowanie zawodu adwokata można zarzucić samemu Romanowi Giertychowi w odniesieniu do jego działalności. Na przykład takiej:
Gdyby ona była tak mądra jak dyrektor Tomasz Mraz, to dzisiaj mielibyśmy wniosek o uchylenie immunitetu prawdziwego beneficjenta, a ona zajmowałaby się synem.
— pisał 12 marca na platformie X adwokat i poseł KO.
Oprócz publicznego przyznania, że matka nastoletniego chłopca w spektrum autyzmu (lekarze stwierdzili, że obecność Anny W. przy synu jest kluczowa w jego terapii, a po aresztowaniu matki nastąpiło drastyczne pogorszenie stanu zdrowia 13-latka) jest trzymana w areszcie tylko po to, by wymusić na niej zeznania obciążające byłego premiera Mateusza Morawieckiego, Giertych ma na swoim koncie również inne „osiągnięcia”. To między innymi zorganizowanie „Sieci na Wybory”, która działaniem przypomina toporną, prymitywną trollownię, rozpowszechnianie dziwacznych teorii (jak ta z 2022 r. o rzekomych planach udziału Polski - wówczas pod rządami PiS - w rozbiorze Ukrainy, wspólnie z Viktorem Orbanem i Putinem), oskarżenia pod adresem polityków PiS o rzekomą współpracę z Rosją. Giertych, podobnie jak drugi znany mecenas Jacek Dubois, komentuje również w mediach społecznościowych sprawy, które prowadzi (co wolno mu robić jako adwokatowi, tym niemniej można się zastanawiać, na ile jest to w porządku), zaczepia polityków PiS związanych z tymi sprawami, w tonie kpiąco-drwiącym „rozdaje” statusy świadków koronnych.
Dodajmy, że w dniu śmierci pani Barbary Skrzypek to właśnie mecenas Giertych zasugerował, że trzy dni wcześniej miała złożyć zeznania obciążające prezesa PiS.
„Ochrona dobrego imienia zawodu nie może być selektywna:
Sprawę skomentował m.in. Arkadiusz Mularczyk, europoseł PiS i z zawodu adwokat.
Panie Prezesie Rosati. Z ubolewaniem odnotowuję brak Pana reakcji na działania adwokata Romana Giertycha, który w swojej publicznej aktywności regularnie narusza zasady etyki zawodowej, obraża innych uczestników życia publicznego i instrumentalnie wykorzystuje status adwokata do prowadzenia agresywnej działalności politycznej
— napisał polityk.
W obliczu tak rażących naruszeń milczenie ze strony Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej i wybiórcze reakcje budzi uzasadnione pytania o obiektywizm i równe stosowanie standardów etycznych. Ochrona dobrego imienia zawodu nie może być selektywna – oparta na sympatii politycznej czy osobistej
— dodał Mularczyk.
To że po swoich wyczynach Giertych jest nadal w zawodzie świadczy o niezrozumieniu roli, jaką adwokaci pełnią w wymiarze sprawiedliwości oraz celów jakie realizują reprezentując swoich klientów!
— napisał z kolei Mateusz Janiczek, radny Powiatu Tarnowskiego.
Zawodu adwokata nie trzeba deprecjonować, adwokatura robi to sama nie reagując na takie stejtmenty
— ocenił internauta Zenobiusz Hupka, załączając cytowany już wyżej wpis dotyczący Anny W.
Giertych nie jest adwokatem, tylko zagończykiem, który już dawno wyszedł z roli adwokata i ubzdurał sobie, że jest jakimś nadprokuratorem, w dodatku z gwarancjami bezkarności
— napisał inny twitterowicz, Marcin Henka.
Niezrozumienie roli, jaką pełnią wymiarze sprawiedliwości adwokaci w rodzaju Giertych, Lasika czy Dubois jest dość powszechne. I nie jest to wina tych, którzy nie rozumieją
— skomentował internauta Hiu G. Rosemann.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725591-rosati-z-nra-broni-giertycha-a-co-z-wpisem-o-annie-w