„Zwalnianego zabójcę pilnuje się ekstremalnie dokładnie. Tymczasem wskazano nie ten Dom Opieki Społecznej, do jakiego Cyba powinien trafić” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Michał Skwarzyński. Adwokat wylicza wydarzenia, które pokazują, że obecna władza w wykorzystuje wymiar sprawiedliwości do działań politycznych. „Można postawić racjonalne pytanie, czy i sprawa Cyby nie była ustawką, która miała uderzyć w Jarosława Kaczyńskiego” - mówi nasz rozmówca.
Portal wPolityce.pl ujawnił, że to sędzia Monika Gradowska, będąca kierownikiem Sekcji Wykonywania Orzeczeń Wydziałów Karnych IV i XVIII zdecydowała o wypuszczeniu Ryszarda Cyby z więzienia i przewiezieniu go do Domu Pomocy Społecznej. Postanowienie zostało wydane na podstawie opinii biegłych, którzy stwierdzili, że morderca jest już „zniedołężniały”.
Niestety niektórzy sędziowie widzą wyłącznie na długość swojego referatu. Nie są w stanie przewidzieć skutków swoich własnych orzeczeń. Jeżeli wypuszcza się człowieka, który jest chory psychicznie, który zabił jedną osobę i usiłował zabić drugą, to chyba każdy zdroworozsądkowy myślący człowiek zadaje sobie od razu pytanie, czy nie popełni ten ktoś ponownie takiego przestępstwa. I nie chodzi tu nawet o to, że chciałby je popełnić, ale wskutek choroby. Inaczej rzecz ujmując, sąd podejmując decyzję o jego zwolnieniu natychmiast rozpocząć procedurę umieszczenia go najlepiej w szpitalu psychiatrycznym i uniemożliwić mu ucieczkę
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Michał Skwarzyński.
CZYTAJ TAKŻE: UJAWNIAMY. Kulisy wydostania się Cyby z więzienia. Wiemy kim jest sędzia, która wydała szokujące postanowienie
„Stawiam pytanie o celowość tych decyzji?”„
Ryszard Cyba wielokrotnie mówił, że zamierzał zabić czołowych polityków PiS-u, w szczególności Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę. Nigdy nie wyraził skruchy za swoje zbrodnicze czyny.
Uważam, że nie powiadomiono osób pokrzywdzonych w tym przestępstwie. Chodzi o rodzinę pana Marka Rosiaka i rodzinę drugiej zaatakowanej osoby, która przeżyła. Sprawa obejmowała także groźby karalne i dotyczyła w związku z tym Jarosława Kaczyńskiego. W związku z tym o zwolnieniu Cyby z więzienia powinien zostać poinformowany także Jarosław Kaczyński
— mówi nasz rozmówca.
Sędzia Monika Gradowska nie jest osobą nieznaną. W 2020 roku odmówiła wykonania ustawowego obowiązku ujawnienia tego do jakiego stowarzyszenia sędziowskiego należy. Później Gradowska podpisała kuriozalny list upolitycznionego stowarzyszenia sędziów „Iustitii”, które wezwało do uderzających w polską konstytucję postanowień TSUE. Mec. Skwarzyński dostrzega w wypuszczeniu Cyby z więzienia pewną polityczną konsekwencję.
Niestety widzimy mnogość pewnych różnych dziwnych zachowań ze strony władz. Wystarczy przypomnieć sytuację pani Anny W., pani Barbary Skrzypek, ks. Michała Olszewskiego i dwóch urzędniczek resortu sprawiedliwości. Czy też wiele agresywnych działań ze strony władzy wykonawczej jak rozprucie szaf w KRS, siłowa zmiana Prokuratora Krajowego, siłowe wejście do TVP. Patrząc na skalę zachowań obecnego rządu, można postawić racjonalne pytanie, czy i sprawa Cyby nie była ustawką, która miała uderzyć w Jarosława Kaczyńskiego i w partię opozycyjną, a nawet w ogóle w parlamentaryzm. Czuje się tu pewien schemat, bo to nie jest jednostkowe zachowanie. To jest pewnego rodzaju logiczny ciąg wydarzeń, które wszyscy widzimy
— oświadcza adwokat.
Miałem kiedyś taki przypadek, że wypuszczono człowieka chorego psychicznie. W piśmie inicjującym to postępowanie pisałem wtedy do prokuratury, żeby wypuszczając go z więzienia, od razu zainicjowali postępowanie o umieszczeniu w szpitalu psychiatrycznym, żeby sąd taką procedurę rozpoczął. Ludzie chorzy nie są w więzieniach, ale w szpitalach i na to jest odpowiednia procedura
— wyjaśnia mec. Skwarzyński, który nie rozumie jak można było przekazać Cybę do DPS, w którym nie był odpowiednio kontrolowany. Według informacji nieoficjalnych, miał on być agresywny wobec innych pensjonariuszy i został ostatecznie przekazany do szpitala psychiatrycznego.
To znaczy, że wskazano nie ten Dom Opieki Społecznej, do jakiego Cyba powinien trafić. Przykładowo, są DPS-y dla osób uzależnionych długotrwale od alkoholu, które stwarzają zagrożenie dopiero po wypiciu, a poza tym funkcjonują w miarę normalnie. Taka osoba, mimo wszystko nie może być na wolności, bo każda ilość alkoholu powoduje agresję, ataki fizyczne i zagrożenie dla innych osób. W takim DPS jest odpowiednia ochrona, leczenie i pilnowanie. W przypadku Cyby zaś podjęto jakąś taką dziwną decyzję. A przecież chodziło o zabójcę i każdy wie intuicyjnie, że się takiego pacjenta pilnuje zdecydowanie bardziej niż innych
— zauważa nasz rozmówca.
Zwalnianego zabójcę pilnuje się ekstremalnie dokładnie. Tymczasem Cybę umieszczono w DPS-ie i jak się później okazało, bez wystarczającego nadzoru. Widzimy tu jakąś nonszalancję w tych decyzjach. A może to była celowa nonszalancja? Stawiam publicznie takie pytanie
— mówi mec. Michał Skwarzyński.
koal
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725471-tylko-u-nas-skwarzynski-czy-wypuszczenie-cyby-bylo-ustawka